Na deskach werandy swą werystyczną

mordę położy jak wyleniała suka, w jej uszach

dźwięk fletu będzie bezustannym żalem.

Och i żadnego tao ni nirwany, żadnych

fajerwerków w gwiazdkową noc, tylko

ta chwila wyłuskana jak groch brzęcząca

w upiornej grzechotce.

Poznałem ten cytat z nagich gałęzi;

to zimowe jabłko oblodzone całkiem,

na tle bezchmurnego nieba.