4

Tik-tak, pamiętam błoto i kamyk,

lustro i sznurek, tabletkę, tapetę, i ułamek zęba.

Drukarenkę, na której z gumowych liter

układałem twoje i moje nazwiska.

Tysiące nazw własnych, głodnych, niespożytych,

całe psalmy radosne, wysadzane

w powietrze korkami kupowanymi na strzelnicy.

Zdjęcia korzeni o dziwacznych kształtach

i gałęzi splątanych tak, że przypominały twarze.