jak zdanie, przypomina o dwugłosie:

w najdoskonalszej

konstrukcji przychodzi moment, gdy

nie ma stykających się ramion.

Więc nie stykamy się, no i nie mówimy,

z dzióbka czajniczka leje się woda

ja, ty i tych paru facetów — też pewnie

zdradzanych — słuchamy przez moment;

dzyń łyżeczki kończy rozmyślania,

skrzypienie drzwi przekreśla je całkiem.