woleliby pewnie wszystkie te ptasie

ruchy na drążku, przewracanie oczami,

wypieki na policzkach, stroszenie piór

i wieczorny lament; a tu nic z tego,

przedstawienie jest ascetyczne jak

liturgia zen. Czerń, biel, dłoń i szmaty.

Gdzieś na zachodzie wielki czerwony

Budda Amithaba uśmiecha się i szepcze,

że wszystko jest kwestią umysłu.

Pozbywamy się zbędnych przedmiotów,