Mat o brzasku

Wypiliśmy trochę, więc zaszło słońce.

Przed przejazdem kolejowym ustawiona szachownica.

Dróżnik jak kot. I gubiłem się w zakurzonej szybie,

sądząc, że ty się odbijasz, nie ja.

Resztę milczenia we mnie otwierał ten widok:

taksówki ciągnące pod górę, wyjące jak w procesji,

przy każdym zakręcie.

Mówiłem ci:

święto ciała zaczyna się o tej porze,