włosy stroszą się i elektryzuje skóra.

Kto posłał te metalowe chrząszcze, ażeby błądziły

po wąskich drogach? To jedynie cię zajmowało:

ruch skoczka i przegrana, za pierwszym razem

przełknięta jak zimna herbata.

Tego się spodziewałem.

Ryku silników, powolnego dudnienia, kurzu na wargach.

Mówiłem: jadą z pobliskiego miasteczka,

mówiłem: oczyść się, rękawem przetrzyj, albo

wstań i umyj.