kiedy wyszedł z niej w gumowym ubraniu.
Chciałbym powiedzieć: cały
w wodorostach, z wodnym bogiem we włosach,
z błyskiem w oku, jakby odkrył
tajemnicę, którą — wiecie — przekazał mnie.
Lecz nie powiem, był suchy i miał
szeroką szczękę, żółtą skórę
i sękate dłonie.
Dotykam drzewa — tak myślałem wtedy
i nie myliłem się wcale.