Pani Michałowska

Pani Michałowska umarła we wtorek.

Nad ranem znaleźli trupa, nad ranem.

Jej pończocha wisiała za oknem, podarta

i zacerowana, i znowu podarta — wzory

skłębionych myśli odciśnięte w powietrzu.

Kiedy ją wynosili, pies zawył i kawa

wylała się na obrus. Z okrutnej sierści

jest ten świat utkany. Taka myśl krążyła

jak mucha nad kanapką, w czaszce pustej,