Chociaż rosnę, to inaczej niż przedtem.

Jej głos może stać się twoim głosem.

I całe moje zwierzę wychodzi naprzeciw

sączącym się zza okna pomrukom ulicy.

Być może jeszcze czuję różnicę,

skrobiąc pysk żyletką, żałując czasami,

że nie mogę wraz z warstwą włosów

zdjąć wydarzeń, które, o tak, chciałbym bardzo,

mogłyby spłynąć w korzenie kanalizacji.

Ale nie da się „zrobić początku”.