W starym stylu

I oto umarła nam kompletnie.

Martwa jest noga i szorstka pięta.

Zgięcie w kolanie też świeci pustką.

A z ciepła brzucha pozostał popiół,

czarna saszetka wypełniona puchem.

Nawet papieros, ten nędzny motyl,

złączenie płuc, trucizny i oddechu,

jest tylko napisem na słupie ogłoszeń,

który nic nie mówi przechodniom.