Na razie wędruję w myślach po ślepnącej mapie,

brzegiem czegoś, co trudno jest określić jako jakiś

uchwytny moment.

Ty właśnie rozpoczynasz obrzęd zasypiania, a ja

staram się nadać sens skokowi przez wykop.

Są jeszcze wersje mniej drapieżne, jakaś śmierć

w poczekalni, idiotyczny film o trzeciej w nocy.

Autobus zwany „Coś Innego”, z którego

zawsze się korzysta przy święcie niepewności.

Oczywiście w końcu wstaję i wynoszę,