Ale o brodatym słowa my nie wymówili: ze strachu, ze szczęścia język truchlał! Jakże o Nim gadać, jak On tutaj, koło nas!
Przypomniało sie mnie, co kiedyś dziad gadał: czemu podług dziada sadomagomora robi sie na świecie: Pamiętacie jak wywodził, że przydałoby sie, żeby On, wiecie Kto, znowuś na ziemie zstąpił i piekło trochu uspokoił? Pamiętacie?
Nu dobrze, pytajo sie Domin, a w takim razie ta kobieta z nimi, kto ona?
Tu Szymona poniosło: Co wy, Domin, tego nie wiecie? Nie wiecie, kto Przy Nim żył? Kto Jemu Prząd, Tkał, Jeść Gotował?
Wiem, Kto Jemu Prząd, Tkał, Jeść Gotował, przyznajo sie Domin, wiem dobrze, ale boje sie powiedzieć!
I jak było między nami umówione, w Piątek ruszyli Szymon Kuśtyk z saniami po wiosce, od Mokrych Jurczakow począwszy, zbierać ofiare na msze z organami. I dawali ludzi bogato, nie żałowali, bo wiedzieli, o co idzie: o calenie Taplarow, o bagno, o nasze rodziny. Jechali Szymon zajdami242, w obydwóch półkoszkach243 stali worki i koszy: zajeżdżali Kuśtyk przed chate i zaraz gospodynia abo gospodarz wynosili abo pół kadłuszka244 żyta, abo czapke jajkow, czy sitko grochu, kawałek słoniny, doniczke maku, sznurek grzybow, torebke suszonych gruszkow. Dominicha dali żywe kure, a Dunaj pół wentroby i saganczyk juszki245, bo akurat świnie zakłuli. Tylko Grzegoryche Szymon przepuścili, ona i tak zasłużona, darmo chowa całe trójke. Jeszcze przed zachodem zbiórke zakończywszy, zajdy w stodole postawiwszy, dary szmatami przed kotami i myszami okrywszy, bo wyjechać mieli rano, zachodzo do mnie Szymon i wiodo do Domina na rade i odzywajo sie tak mniej więcej: Wy nie wiecie pewno Domin, na co Kaziuka ja zawołał. Nu to powiem. Ha, jak ja dziś tak jeździł i jeździł od chaty do chaty, taka myśl mnie naszła: że wy Domin i ty Kaziuk, wy obydwa naznaczone!
Naznaczone? przestraszylim sie obydwa: Przez kogo naznaczone? Do czego?
A tak, naznaczone: ksiądz w kościele o was śpiewa! Nu przypomnijcie: czy ksiądz nie śpiewa Dominus Wobiskum246? Czy to nie o was Domin, że wy macie być naszym taplarskim biskupem?
Domin przestraszyli sie: prawdziwie, jakby o mnie, Dominus Wobiskum! Coś tu o mnie jest!
Jest i o Kaziuku, mówio Szymon: Czyż nie śpiewa sie w kościele Kirelejson? A jak na nich, na Bartoszkow, przezywajo? Nie Kierelejsony?