— Pan? Jaki pan?
— ...pan, który przypomina nieco Adolfa Menjou.
— Tak, elegancki pan z damą. To jest ważne. No, i co dalej?
— Później zza rogu ulicy ukazuje się Chaplin. Spogląda na studnię koło muru i ściąga rękawiczki, aby się napić. To znaczy: nie rękawiczki jako całość, tylko każdy palec oddzielnie, jednego brakuje i Charlie szuka go, nie mogąc znaleźć.
— Widzi pan, Charlie — woła Harry Crocker zwycięsko.
— Nie, to nie jest jasne. Będziemy to miejsce jeszcze raz kręcić — (objaśnia mi, iż błąd polega na tym, że chciał jako pierwszy palec ściągnąć ten, którego nie było, szukał go na ziemi i dopiero później ściągnął istniejące palce rękawiczki).
Teraz bierze Charlie kubek do picia.
— Czyście państwo poznali, co ja przedstawiam?
— ??
— Czy jestem tym razem czymś innym niż zazwyczaj?