— A ja myślałam, że moja mama była piękna! — zawołała Pollyanna z głębokim rozczarowaniem.

John Pendleton uśmiechnął się tajemniczo.

— Była istotnie piękna, moje dziecko.

Pollyanna zdziwiła się jeszcze bardziej.

— Więc nie rozumiem, jak mogła być do mnie podobna!

Wybuchnął teraz głośnym, serdecznym śmiechem.

— Pollyanno, jeżeli któraś dziewczyna powiedziałaby, że ja... mniejsza o to, nie słuchaj tego, co mówię. Ach, ty mała figlarko! Strasznie miła jesteś, Pollyanno!

Pollyanna zarumieniła się, patrząc z przerażeniem w oczy pana Pendletona.

— Proszę pana, niech pan nie patrzy na mnie w ten sposób i niech pan ze mnie nie szydzi. Tak bym chciała być ładna, chociaż to może brzmi strasznie komicznie. Mam przecież lusterko, więc wiem.

— Wobec tego radzę ci spojrzeć w nie, gdy coś mówisz — zauważył pan Pendleton z poważną miną.