— W każdym bądź razie — dodała po chwili — cieszę się bardzo, że nie powiedziałam jej tego wczoraj, gdyż przypuszczałam, że pan jej również potrzebuje.

Pan Pendleton uśmiechnął się.

— O tak, Pollyanno, to lepiej, żeś z ciocią wczoraj o tym nie mówiła.

— Właśnie — powiedziała wesoło Pollyanna — mówiłam tylko z doktorem, ale to się nie liczy!

— Z doktorem? — zawołał nagle pan Pendleton, widocznie zaniepokojony. — Mam nadzieję, że nie z doktorem Chiltonem?

— Właśnie z nim, kiedy odszukał mnie i powiedział, że pan tak pragnie mnie widzieć!

— Ależ, dziecko...

I pan Pendleton znów osłabł z przerażenia. Po chwili przemógł się i zapytał:

— A cóż doktor powiedział na to?

— Nie przypominam sobie dokładnie — odpowiedziała po namyśle Pollyanna — w każdym razie nic nadzwyczajnego. Ach tak, powiedział, że rozumie, dlaczego pan pragnie mnie widzieć!