— O, od dawna!

Starzec zamilkł na chwilę, a potem dodał drżącym ze wzruszenia głosem:

— Pewnego razu narzekałem, że jestem taki zgarbiony i zbolały, i czy wiesz, co mi na to powiedziała?

— Nie domyślam się, bo na to naprawdę nie można wyszukać nic pocieszającego!

— Ale ona znalazła! Powiedziała mi, że powinienem się cieszyć, gdyż będąc stale zgięty, nie potrzebuję nachylać się, kopiąc grzędy!

— Spodziewałam się, że zawsze potrafi coś wynaleźć pocieszającego! — zauważyła Nancy. — Gram z nią w tę grę prawie od jej przyjazdu, ponieważ nie miała nikogo, kto by z nią grał w zadowolenie. Bo przecież nie jej ciotka...!

— O, panna Polly!

Nancy roześmiała się.

— Widzę, że wasza opinia co do naszej pani nie bardzo się różni od mojej — powiedziała.

Na te słowa stary ogrodnik wyprostował się.