Panna Polly podskoczyła na krześle ze zdziwienia.

— Doktor Chilton? Skąd wiesz o tym?

— Mówił mi kiedyś, gdy byłam u niego, że nie ma ogniska domowego, lecz tylko parę pokoi, w których mieszka!

Panna Polly nic nie odpowiedziała, patrząc w zadumie przez okno.

— Wtedy zapytałam go — mówiła dalej Pollyanna — dlaczego nie stworzy sobie ogniska domowego.

— Naprawdę? Zapytałaś go? — z przymusem wymówiła panna Polly, jakby wbrew jakiejś sile, która wstrzymywała ją od tego pytania.

— Przez chwilę nic nie mówił, a potem powiedział, że nie zawsze można to zrobić, nawet gdy się tego bardzo pragnie!

Nastąpiła chwila milczenia. Panna Polly wciąż patrzyła przez okno, a twarz jej pokrywała się coraz to silniejszym rumieńcem.

Pollyanna westchnęła.

— On bardzo pragnie ogniska domowego i tak bardzo bym chciała, żeby je miał!