— Tak jest, kochanie! Wiem o niej od Nancy i uważam, że jest to bardzo dobra gra. Chciałabym nawet spróbować w nią zagrać z tobą!
— Ach, Boże... ciociu... kochana...
Pollyanna ledwie mówić mogła ze wzruszenia.
— Tak zawsze chciałam, żeby ciocia pierwsza wiedziała o tej grze — mówiła, ochłonąwszy nieco — tak zawsze pragnęłam z ciocią, przede wszystkim z ciocią grać w zadowolenie!
— Otóż, dziecino — rzekła poważnie panna Polly — jeśli nie jestem pierwszą, to w każdym razie będę bardzo gorliwą zwolenniczką twej gry. Wie o niej całe prawie miasto, wszyscy szukają i znajdują pocieszenie w różnych troskach i kłopotach dlatego tylko, że pewna mała dziewczynka nauczyła ich swojej cudownej gry!
— Ach, ciociu! — zawołała ze łzami w oczach Pollyanna. — Jest mi teraz tak dobrze i jeśli nawet nigdy już nie będę mogła chodzić, to cieszę się z tego, że mogłam chodzić przedtem, gdyż inaczej nie nauczyłabym nikogo mojej gry!
Rozdział XXVII. Przez otwarte okno
Krótkie dni zimowe przechodziły szybko, jeden po drugim, dla Pollyanny jednak były one długie i smutne. Pomimo to uśmiechała się mile do wszystkich odwiedzających ją. Bo czyż nie powinna grać w zadowolenie właśnie teraz, gdy znalazła towarzyszkę w osobie panny Polly? A panna Polly wyszukiwała wciąż coś, z czego można było się cieszyć. Pollyanna, jak i pani Snow, robiła teraz szydełkowe robótki i cieszyła się, że może władać rączkami. Od czasu do czasu ktoś z odwiedzających wpuszczany był do pokoju Pollyanny, bo panna Polly zauważyła, iż jest to dla niej pewnego rodzaju rozrywka, zwłaszcza gdy byli to ludzie cieszący się specjalną sympatią Pollyanny.
W ten sposób odwiedził ją pan Pendleton i kilka razy Jimmy Bean. Pan Pendleton opowiadał o tym, że Jimmy jest bardzo miłym, posłusznym i porządnym chłopcem, a Jimmy cieszył się, że znalazł przytułek, jak się wyrażał, „pierwszej klasy”, wychwalał pana Pendletona jako opiekuna i zawsze nadmieniał, że wszystko to ma do zawdzięczenia tylko Pollyannie. Po takiej wizycie Pollyanna pewnego razu powiedziała pannie Polly:
— Coraz bardziej cieszę się, ciociu, że mogłam kiedyś chodzić, bo inaczej nie zrobiłabym wielu rzeczy!