— O, mam dla ciebie miejsce! — zawołała. — Ciocia Polly przyjmie cię, jestem przekonana. Czyż nie przyjęła mnie? Czyż nie przyjęła Fluffi i Buffi, którzy też nie mieli przytułku, a to przecież tylko kotek i piesek! Chodź ze mną! Zobaczysz, że ciocia Polly cię przyjmie! Nie masz pojęcia, jaka ona jest dobra!
Mała, chuda twarzyczka chłopca rozjaśniła się.
— Co za szczęśliwy traf! Ale czy ona naprawdę mnie przyjmie? Ja mogę pracować! Wiesz, jestem silny — mówił, zakasując rękaw i pokazując małą, chudą rączynę.
— Ależ naturalnie, że zechce! Moja ciocia jest najlepszym człowiekiem na świecie... od chwili gdy mamusia została wzięta do nieba, aby zostać aniołem. Jest tam dużo pokoi — dodała, zrywając się i ciągnąc Jimmy’ego za rękaw. — Jest duży dom... Możliwe, że dostaniesz mały pokoik na poddaszu. Ja go miałam z początku... Ale teraz są tam siatki i będziesz mógł otwierać okna, gdy ci będzie bardzo duszno... I muchy nie nalecą, a to są takie szkodliwe stworzenia... Ciocia pewnie da ci do przeczytania książeczkę o nich, jeśli będziesz grzeczny... Nie, raczej za karę, jeśli będziesz niegrzeczny... Ty też masz piegi... Bądź więc zadowolony, bo tam nie ma lustra... A widok, który będziesz miał z okna, jest piękniejszy nad wszystkie obrazy, które można by porozwieszać na ścianach. Jestem przekonana, że będziesz z tego pokoju zadowolony...
Pollyanna zatrzymała się, gdyż brakło jej tchu.
— Co za szczęście — zawołał Jimmy, bardziej odczuwając może, niż rozumiejąc to, co mu mówiła Pollyanna; następnie dodał — nigdy nie myślałem, że można tak długo mówić jednym tchem!
Pollyanna roześmiała się.
— Bądź więc zadowolony, bo gdy w ten sposób mówię, ty możesz nie mówić!
Gdy przyszli do domu, Pollyanna, przyprowadziwszy z lekka do porządku zewnętrzny wygląd Jimmy’ego, wprowadziła go do pokoju ciotki, mocno zdziwionej widokiem obcego chłopca.
— Ciociu Polly! — powiedziała dumnie. — Tym razem znalazłam i przyprowadziłam kogoś, kto jest znacznie więcej wart niż Fluffi i Buffi! Jest to prawdziwy, żywy chłopiec! Z początku będzie mógł spać w pokoiku na poddaszu: nic mu to nie zaszkodzi. Powiada, że będzie pracował, ale ja bym go przez większą część dnia potrzebowała do zabaw.