Gdy po śniadaniu Pollyanna usłyszała, że ciotka jej telefonuje do przewodniczącej Koła Opieki, zawiadamiając ją, że nie będzie mogła przyjść na dzisiejsze zebranie z powodu bólu głowy — nie zmartwiła się wcale. A gdy po tej rozmowie panna Polly udała się do swego pokoju i zamknęła za sobą drzwi, Pollyanna nawet się ucieszyła: ciocia nie będzie więc obecna na zebraniu, na którym ona przedstawi paniom z dobroczynności sprawę Jimmy’iego Beana.
Nie mogła zapomnieć, że ciotka nazwała Jimmy’ego żebrakiem, a mogła przecież powtórzyć to samo tym paniom!
Pollyanna wiedziała, że zebranie odbędzie się o godzinie drugiej po południu w mieszkaniu pastora, odległym mniej więcej o pół kilometra od willi panny Harrington.
Postanowiła zjawić się tam przed trzecią. Chciała bowiem zastać już wszystkie panie na miejscu.
„Przecież mogłoby być tak, że nużby11 się spóźniła ta właśnie, która by chciała przyjąć Jimmy’ego do siebie” — kombinowała w swej małej główce.
Spokojna i pełna powagi Pollyanna otworzyła drzwi mieszkania pastora i weszła do przedpokoju. Z salonu dochodziły już głosy, przerywane od czasu do czasu wybuchami śmiechu. Pollyanna zatrzymała się na chwilę, następnie weszła. Teraz w pokoju zapanowała cisza i wszystkie panie z zaciekawieniem przyglądały się przybyszce. Pollyanna poczuła się nieco zażenowana i może po raz pierwszy opuściła ją zwykła śmiałość. Zdawało jej się, że wszystkie te panie, których połowę znała, nie były jednak podobne do tamtych pań z dobroczynności.
— Dzień dobry! Jak się panie miewają? — przemówiła wreszcie grzecznie. — Jestem Pollyanna Whittier. Przypuszczam, że niektóre z pań znają mnie, ja zaś, chociaż nie znam wszystkich, wiem, kim panie są!
W pokoju wciąż panowała cisza. Wprawdzie kilka z obecnych pań znało „niesamowitą” siostrzenicę panny Harrington, a prawie wszystkie słyszały o niej, żadna z nich jednak nie wiedziała w tej chwili, co powiedzieć.
— Przyszłam tu, by przedstawić paniom pewną sprawę — mówiła dalej Pollyanna, bezwiednie naśladując ojca, którego pamiętała, jak przemawiał na podobnych zebraniach, które odbywały się u nich w domu.
Powstał lekki szmer.