— Półtora tysiąca wiorst! Phi! Koniec świata! co tu robić, na koniec świata zajedziesz, Romku, i oko ludzkie nigdy cię tu już nie zobaczy...
Roman żywo podjął.
— Wraca się zewsząd, mój stryju, teraz, wobec środków komunikacji, dawniej nieznanych, sprawdziła się bajka o butach siedmiomilowych. Wkładać je muszą szczególnie ci, którzy potrzebują i szukają kawałka chleba.
Darnowski przestał jeść i z wyrazem zadziwienia patrząc na synowca, zawołał:
— Kawałka chleba! co też ty wygadujesz, kotku. Sobie i wszystkim takim, jak ty, ubliżasz! Kawałek chleba! wielka rzecz! wielka sztuka. Kawałek chleba, co tu robić, może mieć każdy, kto nie jest kaleką, ani, z przeproszeniem, głupcem ostatnim. Kawałek chleba ma, jak w Biblji pisze: „ten, który drzewo rąbie, i ten, który wodę nosi”. W miastach, co tu robić, buty i odzież szyją, pieprz ważą, różne tam inne rzeczy robią, po wsiach orzą, sieją, młócą, mielą i kawałek chleba mają...
— Ale jaki? — wtrącił Roman.
— Otóż to! jaki? Masz słuszność, kotku! To właśnie, co tu robić, powiedzieć chciałem. Mają kawałek chleba suchy, albo, w wypadku najlepszym, jakiem tam masłem posmarowany. Niewielka sztuka i niewielka mądrość! To dobre dla prostaków, co tu robić, ale nie dla ludzi wyższych. Ludzie wyżsi, co tu robić, rozumieją swój czas i jego wymagania, swoją wartość i cenę, którą za siebie mogą otrzymać na rynku. Im niepodobna, co tu robić, ograniczyć się na chlebie suchym i chociażby posmarowanym masłem. Oni dążą wyżej, coraz wyżej, oni, kotku, dążą... ku pasztetowi!
Myśląc, że źle usłyszał, Roman ze śmiechem zapytał:
— Ku czemu, stryju?
Darnowski powtórzył z powagą: