A dalej jak?
Szeroki brzeg słomianego kapelusza podniósł się wysoko nad twarzą dziecinną, gorąco zarumienioną od przechadzki, a z pod niego głosik bardzo cienki, i trochę fałszywy, zaśpiewał bardzo głośno:
«Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą,
A ja doliną,
Ty rozkwitniesz różą, ty rozkwitniesz różą,
A ja kaliną!»
— Tak, górą i doliną... w zamyśleniu powtórzył Roman.
Poczem zupełnie do samego siebie, ale półgłosem powiedział.
— Tylko, że nigdy nie można być pewnym, co na świecie jest górą, a co doliną...
Dziewczynka dosłyszawszy te słowa zaśmiała się głośno i serdecznie.