— Napiszże do niej żeby przyjeżdżała jak najprędzej.
— Napiszę dziś jeszcze, zawołała sługa. O, jakżem rada że pani zgodziła się nareszcie na jej przyzwanie! ja tak kocham panię! jabym własne zdrowie pani oddała!
— Dobrze, dobrze Teklo, odparła Anastazja; wiesz także że cię lubię — i jeśli ta kobieta mię wyleczy, nietylko ją ale i ciebie wynagrodzę. A teraz wysuń środkową szufladę w komodzie, i podaj mi pudełko ze wstążkami.
Tekla wypełniła rozkaz, a Anastazja zaczęła wydobywać z pudełka wstążki różnych kolorów, spłowiałe nieco od starości.
— Jak myślisz Teklo, w jakim kolorze będzie mi dziś najlepiej do twarzy?
— Zdaje mi się że w niebieskim, odpowiedziała sługa, a tłuste jej policzki poruszyły się widoczniej, ukrywając uśmiech który się gwałtem na chytre wydzierał usta.
Ręce Anastazji przebierając między wstążkami i koronkami drżały nieco — od słabości fizycznej czy może od wzruszenia, w jakie wprawiał ją widok strojów dawno przez nią nieużywanych?
— W niebieskim? powtórzyła zwolna przymierzając kokardę tego koloru, dawniej do twarzy mi było w żółtym.
Odrzuciła niebieską, a wzięła żółtą kokardę.
— Wybornie pani w żółtym kolorze! zawołała Tekla, a gdyby pani sprobowała kolor pąsowy?