— Pąsowy dobrze przypada do czarnych włosów — sprobuję.
Wzięła pąsową kokardę, i przykładała ją do głowy w różnych miejscach — z tyłu nad warkoczem, z boku przy skroniach, aż nareszcie przypięła ją złotą szpilką nad samem czołem.
— Prześlicznie! zawołała Tekla zachodząc z przodu, i przechylając głowę na obie strony niby dla lepszego przypatrzenia się pozycji pąsowej kokardy. Prześlicznie! powtórzyła, niechże pani weźmie jeszcze wstążkę na szyję!
Coraz większe zadowolenie rozlewało się na twarzy Anastazji, usta jej drgały, i ręce trzęsły się coraz bardziej.
Wzięła w rękę kilka wstęg długich i szerokich, wyciągnęła je przed sobą, i przypatrując się im zaczęła mówić zwolna niby do siebie.
— Kiedy byłam młodą...
— Kiedy pani była zdrową... poprawiła szybko sługa.
Anastazja podniosła głowę jakby zbudzona, znać głos służącej przerwał jej wątek jakiegoś wspomnienia z młodości. Uśmiechnęła się jednak, i rzekła:
— Tak, kiedy byłam zdrową, lubiłam niezmiernie wstążki. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ujrzałam Augusta, miałam na sobie białą kaszmirową suknię ubraną błękitnemi wstążkami i kokardami.
Zamyśliła się znowu, ręka jej trzymająca zwój wstęg drżała coraz bardziej, oczy mgliły się łzami. Tekla nie przerywała milczenia, bo wzrok jej chciwy przywiązał się do jednej ze wstążek, najszerszej i najdłuższej, w barwiste szkockie kraty.