A panna Jadzia, u samego brzegu rzeki stojąc, zawołała jak mogła najgłośniej:
— Kto tam?
I wnet w borze echo trzy razy: raz głośno, drugi raz ciszej, a potem jakby z wielkiej, wielkiej dali, odpowiedziało:
— Tam!... taam!... taaaam!
To echo wszystkich bardzo zajęło i z kolei starszy pan tubalnym głosem wykrzyknął:
— Ja-dzia!
Ale, że drugą sylabę prędko urwał, więc echo w borze prędko także zagadało:
— Dzia-dzia-dzia!
Wszyscy zaśmiali się, a panna Janina, która bardzo lubiła wywoływać echo, przerwała rozmowę z młodym sąsiadem i, obok ojca stanąwszy, bardzo przyjemnym głosikiem zawołała:
— Tat-ko!