— Przyjdzie się człowiekowi jak psu zmarznąć.
A po chwili dodał:
— Jakby mnie nie stało, to ta niehodna ze wszystkiém by już Kaziuka zamęczyła...
I westchnął.
— A Szymon na swoich saniach lamentował.
— Oj, horkaja, horkaja dola mnie i dziatkom moim!
W tém Klemens podniósł się trochę na saniach i tonem wielkiego przestrachu krzyknął:
— Znów Pryhorki...
Piotr podniósł się także i wzrok wytężył.
— A jakże! Pryhorki, — potwierdził. — Czort wodzi, taki już nie inaczéj... Czort uwziął się dziś na nas, tuman w oczy rzuca i wodzi...