— Nu, a jakże? żegnała, każdego wieczora żegnała...
— Dlatego, żeby nieczysty dostępu do mnie nie miał?
— Dlatego, żeby nieczysty dostępu do ciebie nie miał i żeby Pan Bog najświętszy opiekował się tobą, biedną sierotą...
— Babulo! mnie zdaje się, że ja przed Panem Bogiem niczém ważném nie zgrzeszyła...
Po chwilowém milczeniu stary szept odpowiedział:
— Mnie zdaje się, że ty przed Panem Bogiem taka czysta jak ta biała leleja, co w kościele przed ołtarzem stoi...
Po téj odpowiedzi dało się słyszéć przeciągłe westchnienie ulgi. Potém młode usta zaczęły znowu cichutką rozmowę.
— Babulo! to i czemuż ja dziś na ten ogień przyszła?
Odpowiedzi długo nie było. Zapytanie mieściło w sobie zagadkę, niezmiernie do rozwiązania trudną. Po długiéj chwili dopiéro Aksena szepnęła.
— Bo może to i nie wiedźma to mleko krowom odebrała?