— Czy czego trzeba?

— Niczego, niczego nam nie trzeba! Jesteśmy tylko zaciekawieni: w czym panna Róża tak głęboko się zaczytuje?

— Czy to Maria Malczewskiego?

— A może Adolf i Maria, czyli dwoje kochanków nad brzegiem Dniestru?

— Ej nie! Ciuńdziewicz pewno albo Ćwierciakiewiczowa55.

— Po co to kuzynka wiecznie w tych książkach siedzi i tylko powód do żartów z siebie daje! — markotnie zagadał pan January.

Wszystko to mówiąc, wtargnęli do pokoju i otoczyli ją ścisłym kołem. My tylko z Idalcią zostaliśmy we drzwiach i najbliżej nas młodsza z panienek, Marynia. Tamci zaś gadali jak najęci:

— Proszę pokazać, co pani czyta!

— Proszę lepiej trochę nam głośno poczytać!

— Dobry projekt! Niech pani nas zbuduje, panno Różo!