— Co, Janku?
— Ej, nic! Tak sobie tylko pomyślałem...
— Co pomyślałeś?
— Ot, pomyślałem, co by to było jednak... gdyby mama tak nas wszystkich trzech... wszystkich trzech...
— Co?
— Straciła!
Rozpacznym ruchem Olek buchnął na swą pościołkę i zaszeptał:
— Bieda! Bieda! Bieda! Pewno! Szkoda mamy!
Ale bardzo wkrótce mrukliwym tonem ozwał się:
— Po co ma zaraz tracić? Czy to każdy, kto idzie na wojnę, musi być zabity?