— Cóż to było? Gniew? Ambicya granic nie znająca...

— Nie wyszukuj klucza do zagadki...

— Dobrze... przebacz... jednak było coś, co cię ku nam z powrotem zawróciło?

— Ach! zawróciło mię ku wam życie, życie, które obiecuje słońca, a daje pozłacane blaszki, zawróciła mię ku wam tęsknota, która gryzie serce, gasi myśl, rujnuje organizm fizyczny, niszczy duchową równowagę...

— Nostalgia?

— Nostalgia, neurastenia i... wszystko w tym rodzaju. Widzisz, człowiek bywa czasem jak liść, rzucony na dwa potoki, rozbiegające się w strony przeciwne. Płynie jednym, a drugi wywiera na niego taką siłę przyciągania...

— Że liść płynie na fali powrotnej...

— I przez chwilę na niej odpoczywa. Spostrzegam, że mówimy metaforami. Niechże więc będzie o jedną metaforę więcej. Poczytuj mnie za zwiedzacza górskich lodowców i stromizn, który w noc burzliwą przybył do schroniska...

— I po upływie godzin kilku odejdzie?...

— Z powrotem do zwałów lodowych i rozpadlin skalnych.