— Michał! skocz po harmonijkę! Słyszysz? Michał! Michasiu! jeżeli Boga kochasz...

Nie skoczył wprawdzie, ale głową twierdząco skinął i szerokiemi krokami wyszedł z mieszkania, w którem powstał większy jeszcze, niż przedtem, gwar zmieszanych głosów.

— Iluż nas jest do tańca?

— Sześć osób: trzech kawalerów i trzy damy!

— Mało!

— Aż nadto!

— Jabym cały wieczór z jedną panią tylko tańczył, jak Boga kocham!

— Powiem panu, że nie spodziewałam się, aby pan cudzą narzeczoną bałamucił!

— A czy pan nie wiesz, że koń zatargowany, a panna zaręczona — najdroższe?

— Ślicznie dziękuję za porównanie z koniem!