— Ale pani masz dla mnie jakieś nowiny, — przerwała Jadwiga.
— A jej! cały worek nowin, taki duży, że ledwie go, idąc tu, udźwignęłam...
— A czy dobre?
— Są i dobre, są i złe. Nawet przyznam się pani, że nie wiedziałam sama, czy wszystko pani powiedzieć, czy nie wszystko. Ale pan Bolesław radził, żeby powiedzieć wszystko. „Powiem tobie — mówi, — że panna Jadwiga powinna o wszystkiem wiedzieć; ale co się tycze starej, to powiem tobie, że bądź ostrożna!”
Jadwiga, która dla rozmowy z gościem maszynę porzuciła i zaczęła w ręku materyę jakąś zszywać, ręce z robotą na kolana opuściła.
— Pewno cokolwiek o moich braciach... A! prawda! Wszak to pan Bolesław po papiery swoje tam jeździł. Czy już powrócił?
— Zawczoraj powrócił. Papiery przywiózł, i teraz poszedł do kościoła dać na zapowiedzi. Jutro pierwsza nasza zapowiedź wyjdzie. Ach, jak to śmiesznie będzie z ambony spadać!...
Podniosła do ust chusteczkę i tak długo chichotała, że Jadwiga, nie przerywając szycia, znowu się ozwała:
— Jakież to nowiny? Może pan Bolesław widział którego z moich braci?
Paulina ciągle chichotała.