Tak na przykład dozorczynie zakładu, trzymając na ręku najmłodsze dwu albo trzyletnie dzieci, prowadzą ich drobne paluszki po piasku, rysując nimi różne kształty i znaki, w które wpatrując się, dziecię uplastycznia w umyśle swoim wiele rzeczy, jakie wprzódy jakby przez sen widywało. Dzieci cokolwiek starsze hodowaniem zwierząt i doglądaniem roślin zbliżają się do natury, nabywają pojęć o zjawisku zwierzęcego i roślinnego życia, przywykają do zatrudnienia spełnianego z pewnym wytkniętym celem.
Wspólnie pomagając sobie w tych zajęciach, drobnymi owocami swej pracy oddając przysługi innym, czynem uczą się wspólnej miłości, niebędącej czym innym jak miłością bliźniego. Następnie, gdy po kilkugodzinnych podobnych zabawach przechodzą z ogrodów do sal, znajdują tam nowe zabawy, w które Froebel umiał włożyć pierwsze pojęcia nauk tak trudnych, a jednak tak potrzebnych i rozwijających umysł, jak: geometria i matematyka. Zabawy te uczą dzieci pojmowania barw, kształtów, liczb, miary i ruchu — zaczynając od pojęć najprostszych i stopniowo przechodząc do zawikłanych i trudnych.
Najmłodsze dzieci zaczynają od bawienia się sześcią piłkami22 odmiennych kolorów, którym dozorczynie nadają coraz inne pozycje i poruszenia. Następnie dziecię otrzymuje drewnianą kulę, walec i sześcian, a po wielu stopniowaniach, w których głównie posługują sześciany geometryczne, matematyczna zabawa dochodzi do rozdzielania sześcianów na mnóstwo części, z których dzieci układają litery abecadłowe, rozmaite wzory uczące je zastosowywania linii, symetrii i liczby.
Rozłożone w ten sposób sześciany służą też do budowania różnych kształtów, jak: domków, kapliczek, sprzęcików, co wszystko daje dziecinnemu umysłowi pojęcie o prostokątach, ostrokątach płaszczyznach itd.
W dalszym ciągu podają się dzieciom cienkie pałeczki, które łamią one, liczą i tym sposobem uczą się arytmetyki aż do ułamków.
Wyrabiają też różne tkaniny ze słomy, wykłuwają igłą na papierze rozmaite desenie, a wszystkie te zabawy i zatrudnienia zarazem przynoszą tę niezmierną korzyść, iż nie nużąc i nie męcząc dziecka, owszem, sprawiając mu przyjemność i dla rąk dostarczając ćwiczeń, wprawiają jego umysł do zastanawiania się i kombinacji, przynoszą pojęcia o pięknie i symetrii i uczą tych samych początkowych nauk, które w inny sposób udzielane sprawiają mu tyle mozołu i cierpienia.
W systemie Froebla jest jeszcze jedna strona uderzająca oryginalnością pomysłu i głębokim wniknięciem w naturę i potrzeby dziecka.
Wszystkim wyżej opisanym grom i zajęciom dzieci, towarzyszy śpiew, a ku temu są umyślnie, ułożone pieśni śpiewane przez dozorczynie i same dzieci. W grach wszystkie poruszenia wyzywane i tłumaczone są śpiewem, pierwsza nauka barwy, kształtu i ruchu, wykłada się za pomocą śpiewu. Piłka, sześcian, kula i pałeczki służące do układania cyfer23 i liter przemawiają do dzieci pieśnią; pieśnią brzmią im rośliny i ptaki w ogrodach, pieśń unosi się nad stołami przy, których pracują drobne ich ręce i głowy.
Dziwnie piękną i trafną była ta myśl Froebla, przemawiania do dzieci językiem melodii. Nie jest to owa sucha i nużąca nauka gry na fortepianie, która rozpoczynana za wcześnie i zbyt często udzielana niedołężnie, nuży dziecię i zraża je do sztuki. Śpiewanie w ogrodach Froebla stanowi prosta i łatwa melodia, którą z łatwością i upodobaniem pochwytuje słuch dziecięcy. Są to pieśni złożone ze słów prostych a nauczających, które za pomocą dźwięku mile wnikają w umysł dziecięcia, aby już w nim pozostać.
Śpiewanie to unosi się nad całą metodą fizycznych i umysłowych ćwiczeń jak tchnienie poezji i miłości, przypomina piosenki matek nad kolebkami dzieci, jest miękką i artystyczną stroną rozumowanego i utylitarnego wychowania.