Dosyć jest jednej chwili namysłu, aby dojść do przekonania, że tak jak zdrowy rozwój ciała winien być podstawą skutecznego i trafnego rozwijania umysłu, tak znowu na tymże rozwoju umysłowym wspiera się cała moc i wartość istoty moralnej człowieka.

W wychowaniu kobiety, obok zaniedbanej strony fizycznej i niedostatecznych, a co najgorsza skrzywionych i z fałszywym o rzeczy pojęciem czynionych o rozwój umysłu zabiegów, moralizowanie wybujało niezmiernie, a dla braku30 stosownych podstaw zbyt często pożądanych nie przynosi owoców.

Bo czymże jest moralna strona kobiety? — tym samym co i mężczyzny. Zamyka ona w sobie pojęcia: dobroci, prawości, energii czynu. A jakąż siłę i rękojmię trwałości mają przymioty te, gdy nie są oparte na samowiedzy działania i przekonaniach?

Niech zaświadczy o tym każdy, kto się spotykał z owymi owieczkami dobroci, gotowymi przy lada draśnięciu ich krogulcze pokazać szpony, z owymi rycerzami prawości, którzy na widok interesu dogadzającego ich chciwości lub miłości własnej, przemieniają się w naśladowców Spartan trzymających się zasady: „kraść, byle zręcznie!”, z owymi lwami energii, którzy na widok trudności lub niebezpieczeństwa przemieniają się w baranów biegnących ze schylonym łbem za beczącym jednogłośnie stadem. Kto przypatrzył się tym wszystkim okazom menażerii ludzkiej, ten przekonać się musiał, że wszystkie cnoty bezwiedne, nieoparte na świadomości ich potrzeby i znaczenia, i na z tej świadomości powstałych przekonaniach, są mydlanymi bańkami, które każdy podmuch wiatru w mętną pianę zamienia — są może dowodem dobroci natury ludzkiej, ale zarazem i jej słabości, gdy nie jest wspartą na światłej i kierowniczej myśli — są piękną na chwilę, lecz krótko trwającą iluzją.

Zwierzęce skłonności, egotyczne instynkty poszeptujące wciąż człowiekowi rady ku jego interesowi go skłaniające, plątaniny społeczne stawiające go w różnych częstokroć trudnych i zawikłanych położeniach stanowią możne przyczyny ciągnące go ku złemu. Aby oprzeć się tym podszeptom i pociągom, trzeba człowiekowi pewnego a niezachwianego punktu oparcia się, czyli zasad. A zasady te to przekonania, to światło rozumu, to rozwój umysłowy będący jedyną opoką, na jakiej wesprzeć się może człowiek, pod stopami którego grunt drży poruszony jego własnymi i otaczających go ludzi namiętnościami.

Dlatego ażeby dziecko odnosiło korzyść z moralnego wychowania, trzeba, aby jasno widziało, dlaczego tak a nie inaczej ma postępować. To dlaczego ma towarzyszyć myśli ludzkiej od kolebki do grobu; bez niego nie ma prawdziwej i trwałej dobroci ni prawości.

Ale aby dziecię umiało odpowiedzieć sobie na to: dlaczego? — jakie wciąż myśli jego nasuwać należy w dzieciństwie, jakie wciąż samo przez się nasuwać mu się będzie w latach późniejszych, należy oznajamiać je ze stosunkiem wzajemnym wszystkich na świecie rzeczy, z naturą i potrzebami wszystkiego, co dziecię wokół siebie spostrzega, należy skłaniać myśl dziecka do rozwagi, kombinacji i wniosków, słowem, rozwijać je umysłowo.

Dobry lub zły kierunek rozwoju umysłowego, na którym ma spocząć warstwa moralności przyszłego człowieka, zależy od trafnie lub nietrafnie użytych trzech warunków nauczania: czasu, jakości, celu; czyli od tego: kiedy dziecię się uczy? czego i dlaczego?

Mężczyzna, aby wykształcić się umysłowo i nabyć zapasu wiedzy dostatecznego na to, aby nm ona była wsparciem moralnym i materialnym zapewnieniem egzystencji, uczy się do lat dwudziestu, niekiedy i najczęściej do dwudziestu kilku.

Kobieta, która również jak on jest członkiem społeczeństwa, obowiązanym do poniesienia wszystkich jego cierpień i powinności, która więc również jak on potrzebuje posiadać w sobie dźwignię i pociechę moralną, i punkt oparcia materialny, uczy się do lat 17 często do 15 zaledwie.