Potrzebuje ona wiedzy na to jeszcze, aby nie runęła mozolnie zbudowana wieża jej moralności, aby cierpienia życia, równoważone spokojem płynącym z myśli światłej, nie podkopały fundamentu jej fizycznego zdrowia.
Spójrzmy teraz na cały ten zakres potrzeb i działań dzisiejszej kobiety i na to, jakie ważne miejsce zajmuje w nich wiedza, i powiedzmy, czy do 15. lub 17. roku życia kobieta ma dość czasu do zdobycia całego potrzebnego wiedzy tej zapasu?
Chcąc się o tym dostateczniej przekonać, zwrócimy uwagę na drugie pytanie zadane dzisiejszemu umysłowemu kształceniu kobiety i zobaczywszy już kiedy się uczy kobieta, zobaczmy czego się ona uczy?
Tu wszakże, rozważając kierunek, jakim postępują umysły kobiet, rozdzielić je należy na dwie klasy: 1) Kobiety bogate sposobiące się na delikatne kwiatki i świetne królowe salonów. 2) Kobiety niebogate lub całkiem ubogie, sposobione na dobre gospodynie, a w razie niewyjścia za mąż na nauczycielki.
Biorąc pod rozwagę kierunek umysłowy kobiet w ten sposób podzielonych, dojdziemy do rozwiązania dwóch zarazem pytań: czego się uczą kobiety? i dla czego się one uczą?
Bo wedle różnicy celu, dla jakiego uczą się kobiety bogate i niebogate, zachodzi pewna różnica w rodzaju udzielanych im nauk, różnica drobna wprawdzie, nieprowadząca wcale do ważnych rezultatów, niemniej jednak zasługująca na uwzględnienie.
Już to głównym ogólnym celem uczenia się jednych i drugich jest wielkie dzieło zdobycia męża. Bogate wszakże panny, niezależne od własnych umiejętności ku temu posługujących, posiadając znakomite słowo posiłkowe: posag — mniej potrzebują zręczności w gonitwach małżeńskiej ślepej-babki. Za to koniecznym jest dla nich zdobycie sztuki błyszczenia, za pomocą której mogłyby przez całe życie, a raczej przez całą młodość godnie spełniać zadanie królowania w świecie na sposób Merowingów.
Innych celów uczenia bogatych kobiet trudno jest zaprawdę dopatrzyć, toteż nomenklatura udzielanych im nauk nie utrudzi niczyjej pamięci. Imiona tych nauk wymienione porządkiem według przypisywanej każdej z nich wagi i niezbędności są następujące: jeden lub dwa języki obce, muzyka na fortepianie, maniera, wyszywanie na kanwie, haftowanie na batyście, taniec, nomenklatura geograficzna, chronologia historyczna, rachunki doprowadzone aż do czterech działań arytmetycznych, z których jeszcze ostatnie, dzielenie, jako najtrudniejsze, wątpliwe zajmuje miejsce.
Oto i wszystko. Niekiedy tylko jeszcze, jak się wyraża Pelletan „żądna chluby matka rzuca swoją córkę w naukę angielskiego lub włoskiego języka”, ale najczęściej jednak: „ten wielojęzykowy zbytek zostawia się hrabinom i guwernantkom”.
Niekiedy także wspaniały ten szereg umiejętności powiększa się nauką śpiewania lub rysunku i wielce nawet pożądaną jest zwykle rzeczą, aby młoda osoba mogła błysnąć w salonie wokalnym wykonaniem jakiej arii lub zebranej kompanii ukazać wiszący na ścianie malowany bukiet lub pejzaż jako dzieło rąk swoich. Okazy te posiadanych przez młodą osobę talentów mogą zdobyć jej jaką świetną partię w postaci młodego mężczyzny, noszącego przy sobie słowo posiłkowe: majątek; a do tego pochylą przed nią czoła mnóstwa wielbicieli sposobiących się lub sposobionych na magistrów salonowej filozofii i doktorów praw obojga płci.