W kształceniu kobiet niebogatych z powodu różnicy położenia, a zatem i po części celów uczenia się, drobne zachodzą różnice.

Pierwsze w nim miejsce znajdują zawsze języki obce, a mianowicie francuski, i gra na fortepianie.

Ale maniera zastosowana do saloników lub po prostu do pokojów zamiast do salonów, jest daleko mniej skomplikowaną i wymagalną; haftowanie na kanwę ustępuje przed użyteczniejszą umiejętnością szycia; nomenklatura geograficzna i chronologia historyczna, pozostając tylko nomenklaturą i chronologią, bywa przecie w obszerniejszych udzielaną rozmiarach; arytmetyka przechodzi granice ułamków i dochodzi niekiedy do reguły trzech31.

A oprócz tego panna niebogata, otoczona najczęściej niebogatymi też ludźmi, aby między nimi znaleźć męża, posiadać winna pewne uzdolnienie praktyczne, jakimi są: chodzenie z kluczykami, urządzanie herbaty itp. okazy gospodarskich umiejętności.

Wychowujący ją przypuszczają niekiedy, lubo z obrazą i obawą słuszną nawet poniekąd, iż pomimo tak starannego i wszechstronnego jej wychowania, może nie znajdzie się nikt, kto by dla niej zapalił pochodnię hymenu. W takim razie będzie ona nauczycielką. Czy dlatego powinna się więcej uczyć? Nie. Bo wprawne mówienie obcymi językami i gra na fortepianie są dostatecznym patentem doskonałości guwernantki, a jeśli jeszcze w konwersacji potrafi ona zacytować parę dat historycznych lub parę nazwisk geograficznych, imponujących odległością miejsca, będzie uważaną za wzór guwernantek.

Nauczycielstwo zresztą nigdy, a przynajmniej rzadko bywa wytkniętym celem umysłowego kształcenia kobiety. Nie przeszkadza ono istnieniu jedynego wielkiego, wszystkie inne pochłaniającego celu, jakim jest wyjście za mąż: przyjmuje się jako epokę przejściową, którą przebyć trzeba jako tako, nim się dojdzie do celu upragnionego, nigdy nie spuszczanego z oka. W taki więc sposób rozumiejąc nauczycielstwo, wychowujący nie zadają sobie wcale trudu wnikania w przywiązane doń powinności, w granice wiedzy, jakiej ono wymaga.

Tak jak trudno jest dopatrzyć innych celów uczenia kobiety bogatej, jak zdobycie męża i błyszczenie w salonach, tak i celami wychowania kobiet niebogatych są: znowuż to samo zdobycie męża, a w najgorszym razie nauczycielstwo jako prezerwatywa32 od głodowej śmierci, potrzebna, dopóki się nie zjawi upragniony Mesjasz.

Są zapewne i w znacznej liczbie ludzie najzupełniej zadowoleni z takiego stanu rzeczy, znajdujący, że wiedza udzielana dotąd kobietom jest zupełnie dostateczną, może i zbyteczną nawet.

Tacy dzielą się na dwa obozy; jedni, pożyczywszy okularów od doktora tym gorzej, uważają kobietę za istotę nieudolną z natury, której przywar wrodzonych nic poprawić i moralnej godności nic podnieść nie zdoła. Inni, spojrzawszy na kobiety przez szkiełka doktora: tym lepiej, okrzyknęli je tak doskonałymi, anielskimi z natury istotami, że dość im wrodzonej piękności, mianowicie wrodzonej im dobroci i miękkości serca, aby spełnić mogły godnie swoje na ziemi zadania. Ale ci, którzy wolni od pesymistycznych i optymistycznych poglądów patrzą na kobiety oczami zdrowego rozsądku, przez chwilę tylko potrzebują przyjrzeć się opłakanym skutkom, jakie przynosi dla kobiet, a zatem i dla społeczeństwa, to nie w porę, niedostateczne i błędnie pojęte ich kształcenie, aby wyrzec, czy należy i jakich należy użyć środków ku poprawieniu złego.

„W imię rodziny i jej zbawienia, w imię macierzyństwa, małżeństwa i domowego ogniska winniśmy dopominać się dla kobiet o męskie i poważne wychowanie. Bo nareszcie dajmyż stanowcze określenie szanownym mianom żon i matek. Nikt zapewne z większym od mego szacunkiem nie schyli czoła przed tymi gospodarskimi codziennymi czynnościami, podrzędnymi na pozór, wzniosłymi w rzeczy, bo zawierającymi się w słowach: myśleć o innych!