Wiem, że to, co mówię, mało ponętnem być musi, bo jest — surowem. Cóż czynić? Ernst ist das Leben, wyrzekł jeden z myślicieli niemieckich, a nasz Mikołaj Rej powiedział, że „w życiu ludzkiem: miodukropla, żółci beczka.” Oszukuje ludzi ten, kto utrzymuje, że iść pod górę znaczy to nieustannie poić się słodyczą: znaczy to raczej gorycze własne, na słodycz dla świata przerabiać. Nie idzie za tem, aby nie należało wspinać się ku szczytom, tylko, czyniąc to należy dobrze poznać wiodące ku nim drogi i wiedzieć, że nie są one gładkie i łatwe. Niechże kobiety wspinające się ku wyżynom wiedzy i czynu mają to na pamięci, że, aby do wyżyn prawdziwych dojść, muszą pod stopami swemi przeciągać ciężkie pługi udoskonalania się moralnego. Niechaj mają w pamięci ten wiersz poety-łabędzia, którego wielkie utwory pragnęłabym, aby wszystkie czytały, jasno rozumiały i za drogowskaz brały, wiersz, który do pragnącego Zmartwychpowstania ducha ludzkiego woła:

«Badź ty w człowieku męką z niebios rodem,

Bądź arcydziełem nieugiętej woli!

Bądź cierpliwością — tą panią niedoli

Co gmach swój stwarza z niczego, powoli!

Bądź spokojnością, wśrod burz niepokoju,

W zamęcie — miarą i strojem w rozstroju,

Bądź wiecznem pięknem, w wiecznym życia boju!

Dla podłych tylko i Faryzeuszów

Bądź groźbą, gniewem, lub świętem milczeniem,