Bateau45! Nie wiem, pani, jak się pisze bateau: eau czy au?

Odpowiedzi nie było, nauczycielka milczała.

— O! — szepnął Oleś. — Ciężko coś idzie mojej bogini! Nie wie podobno46, co odpowiedzieć na pytanie tej małej mądrali... a może marzy... ach!

Na palcach odszedł od drzwi i stanął przy oknie, za­ledwie jednak spojrzał przez szyby na dość ludną i ruch­liwą ulicę, zawołał:

— Co widzę! Panna Malwina tak rano już na mieście? Biegnę, lecę, pędzę!

Mówiąc to, pędził w istocie ku drzwiom i z wielkim impetem otwierając je, spotkał się oko w oko z Marią, która do salonu wracała.

— Dlaboga — rzekła gospodyni domu, cofając się do przedpokoju — dokądże tak pędzisz? Czy do biura?

— Zobaczyłem przez okno pannę Malwinę — śpiesznie wkładając paltot, odpowiedział młody człowiek. — Poszła ku placowi Krasińskich, zapewne do sklepów po spra­wunki. Muszę przecież być tam z nią koniecznie...

— Czy obawiasz się, aby panna Malwina nie wydała w sklepach za wiele pieniędzy, jeśli opiekować się nią nie będziesz?...

— Głupstwo pieniądze! Ale kawałeczek serca swego zgubić może po drodze. Do widzenia, Maryniu... kłaniaj się ode mnie czarnookiej bogini...