— Czy ty nie zapomniałaś jeszcze tego, co ja tobie opowiadałem o Michale Seniorze?
Kobieta splotła nabożnie ręce.
— Na co ja miałam zapominać! — zawołała. — Ty mnie piękne historie o nim opowiadał!
— To był wielki, bardzo wielki człowiek! Todrosy go zjedli. Żeby go oni nie zjedli, on by wielkie rzeczy dla Żydów zrobił. Ale to nic. Ja jego zapytam się, jak on chciał robić; to on mnie nauczy — i ja zrobię!
Frejda zbladła.
— A jak ty jego zapytasz się — szepnęła z trwogą — kiedy on już dawno nie żyje!
Tajemniczy uśmiech przeleciał po cienkich wargach kupca.
— Już ja wiem jak! Czasem Pan Bóg tak daje, że i ci, którzy dawno nie żyją, gadać mogą i uczyć prawnuków swoich.
— Frejda! — zaczął po chwili — Czy ty wiesz, co Michał Senior robił, jak poczuł, że Todrosy zjedzą go i że on umrze wprzód, nim inne czasy przyjdą?
— Nu, co on robił?