— Boże Izraela! Zgaś płomienny gniew Twój i zdejm niedolę z głowy ludu Twego!
Meir stanął o parę kroków za modlącym się przyjacielem i odpowiedział słowami, którymi zazwyczaj lud odpowiada kantorowi intonującemu modlitwy:
— Spójrz z niebios i ujrzyj, jakośmy stali się pośmiewiskiem i wzgardą między narodami; jako jagnię wiedziono nas na męki, hańbę i zniszczenie!
— Jednak nie zapomnieliśmy imienia Twojego; nie zapomnijże Ty i o nas! — intonował znowu Eliezer.
W ten sposób odpowiadając sobie wzajem dwaj młodzi ludzie odmawiali wspólnie jedną z najpiękniejszych modlitw, które kiedykolwiek z rozbolałych serc ludzkich podnosiły się do nieba. W modlitwie tej słowo każde jest łzą, a każda strofa akordem opiewającym tragiczne dzieje wielkiego ludu.
— O! Wyrzecz119 się pomsty swej i litość okaż wybranemu Twemu! — mówił kantor.
Meir odpowiadał:
— Obroń nas, Panie, i nie oddawaj nas w ręce okrutnych! Bo i po cóż mówić mają ludzie: „Kędyż ich Bóg”!
— Usłysz jęk nasz i nie oddaj nas w ręce wrogów pragnących zgładzić imię nasze! Wspomnij, coś zaprzysiągł przodkom naszym: „Rozmnożę potomstwo wasze jako gwiazdy”, a teraz z wielkiego mnóstwa pozostało już nas tak mało!
— Jednak nie zapomnieliśmy imienia Twego; nie zapomnijże Ty i o nas!