— A dokąd wielmożny pan teraz dąży?
— Do rabina waszego, panie Witebski.
Witebski zdziwił się.
— Do rabina? A czego wielmożny pan od niego chce?
— Śmieszna historia, mój Witebski! Ot! Powiedz mi, czy znasz wnuka Saula Ezofowicza?
— Którego? Saul ma wielu wnuków!
— Jak mu na imię? — przez ramię ku Janklowi rzucił pan.
— Meir! Meir! Ten niegodziwiec! — zakrzyczał Kamionker.
Witebski skinął głową w znak zrozumienia.
— Nu! — zaczął z łagodnym i ugodliwym uśmiechem — niegodziwcem on nie jest. Młody jeszcze, poprawić się może... Ale niespokojną głowę on ma... to jest prawda...