— Bobe! Gdzie jest pisanie Seniora?

Na dźwięk głosu tego, który zapewne, tak jak i twarz Meira, przypominał jej człowieka gorąco umiłowanego w dniach młodości i szczęścia, Frejda uśmiechnęła się. Nie spuściła jednak spojrzenia ku siedzącemu u kolan jej wnukowi, lecz zza łez nieruchomo wciąż w oczach jej stojących patrzała w przestrzeń i szeptać poczęła:

— Kiedy on pierwszy raz pokłócił się z reb Nochimem i całym ludem, przyszedł on do domu swego, usiadł na ławie smutny bardzo i zawołał do siebie żony swej, Frejdy. Frejda była wtedy młoda i bardzo piękna; na głowie swej nosiła zawój biały jak śnieg, a przy ogniu stojąc, który w kuchni palił się, dzieci i sług swoich naglądała. Ale kiedy usłyszała ona wołanie swego męża, poszła zaraz do niego, stanęła przed nim i przemówienia jego czekała. A on wtedy zapytał się: „Frejda! gdzie jest pisanie Seniora?”...

Szept starej kobiety umilkł. Natomiast młody mężczyzna u kolan jej siedzący, zaciskając mocniej splecione swe ręce, zapytał znowu:

— Bobe! Gdzie jest pisanie Seniora?

Głowa kobiety obciążona barwistym zawojem zakołysała się z lekka, a wąskie, żółte wargi szeptać znowu zaczęły:

— On pytał się: „Gdzie to pisanie jest? Czy je Senior pod ziemię schował?” „Nie; on go pod ziemię nie schował, bo ono by tam zgniło i zjadłyby je robaki”. „Czy on je w ściany domu schował?” „Nu! on wiedział, że ściany te ogień pożreć może”. „To gdzie on je schował?”... Tak pytał się Hersz, a żona jego, Frejda, myślała długo nad słowami jego, a potem palcem pokazała szafę, w której były stare, stare książki Seniora, i powiedziała: „Hersz! Mój Hersz! Pisanie to tam jest!”... Kiedy Frejda to powiedziała, Hersz uradował się bardzo, a usta jego wymówiły: „Ty, Frejdo, rozum w głowie swojej masz, a dusza twoja taka sama piękna, jak twoje oczy!”...

Przy ostatnich wyrazach łzy, nieruchome dotąd, zsunęły się z jej źrenic i po zmarszczkach twarzy jej spłynęły na usta, które uśmiechając się do sennych wspomnień młodości i szczęścia szepnęły jeszcze:

— I powiedział on: „Dobra i mądra żona droższą jest nad złoto i perły, przy niej serce męża spokojne!”.

Młody mężczyzna u kolan jej siedzący i w twarz jej patrzący wzrokiem pełnym próśb i pragnienia zapytał znowu: