— Mosze!...
— Co, nassi?
— Pisanie to trzeba z rąk jego wyrwać i w moje ręce oddać.
— Nassi! A jak je trzeba odebrać?
Rabin stanowczo i mrukliwie powtórzył:
— Pisanie to trzeba z rąk jego wyrwać i w moje ręce oddać.
Człowiek skurczony u komina lękliwiej już nieco zapytał jeszcze:
— Nassi! A kto pisanie to z rąk jego wyrwać ma?
Todros wlepił w pytającego rozognione oczy i po raz trzeci wymówił:
— Pisanie to trzeba z rąk jego wyrwać i w moje ręce oddać!