— Ona! — wskazując chatę odparł Lejbele.

— A kiedy ona ci to dała? Dlaczego ona ci to oddała?

Dziecko odpowiedziało:

— Kiedy ludzie szli, ona z chaty wybiegła... obudziła mnie... za surducik mi to wsunęła i powiedziała: „Oddaj to Meirowi, jak on tu przyjdzie”.

Meir drżeć zaczął.

— A potem? — pytał. — Potem?

— Potem, morejne, ona mnie w ten krzak schowała, a sama do chaty swojej pobiegła...

— A wielu było ludzi tych?

— Dwóch, morejne... trzech... dziesięciu... nie wiem!

— A co ci ludzie zrobili? Co oni zrobili?