Na mogile śpiewa jakieś ptaszę polne,
Nie było, nie było, matko, szczęścia tobie,
Wszystko się zmieniło, a twa dziatwa w grobie!...
I dziewczyna z zapłakanym okiem skarżyła się na kurhanie nad krynicą:
Jak ja mogę być wesołą,
Kiedy zdrój w żałobie?
Jak tu z ziemi podnieść czoło,
Kiedy matka w grobie?
A po zapłakanej dziewczynie zaśpiewał smutny wygnaniec:
Poleć, motylku, poleć tam dalej,