Jak tu z ziemi podnieść czoło,

Kiedy matka w grobie?

A po zapłakanej dziewczynie zaśpiewał smutny wygnaniec:

Poleć, motylku, poleć tam dalej,

Zaleć, motylku, w me rodzinne strony,

Zanieś westchnienie do ulubionej,

Zanieś mój uśmiech do ulubionej!

Piękna Osipowiczówna, jak smukła topól w świetle księżyca pośrodku łodzi stojąca, zawiodła pierwsza:

Szumiała dąbrowa, wojacy jechali,

Mojego Jasieńka na wojnę wołali.