Siadaj, Jasiu, siadaj, konik osiodłany!

Przy kim mnie porzucisz, mój Jasiu kochany?

A po prześpiewaniu tej pieśni męski już tylko chór zagrzmiał, zahuczał inną skargą, innym a ciężkim, w tony zaklętym postrachem:

Jak to pięknie, jak to ładnie,

Kiedy żołnierz z konia spadnie,

Koledzy nie pożałują,

Jeszcze go końmi stratują!

Jeden woła: Ratuj, ratuj!

Drugi woła: Tratuj, tratuj!

Leci kula armatowa,