— To Janek śpiewa... — rzekł Anzelm.

— Pamięta pan, jakeśmy kiedyś tę piosenkę razem śpiewali?... — zapytała kobieta.

— A ja i nie słyszałem już później takiego ślicznego głosu, jaki był podtenczas u pani...

Zatrząsła głową:

—Tak, tak to było!

Od skrętu rzeki dochodziły słowa:

Ty pójdziesz górą, ty pójdziesz górą,

A ja doliną...

Anzelm w polonezową nutę, poważną i tęskną, zasłuchany, z bladym na ustach uśmiechem sam nucić zaczął:

Ty rozkwitniesz różą, ty rozkwitniesz różą,