A ja kaliną!
I Marty usta żółte, zwiędłe otworzyły się także; oboje dalekiej nucie zawtórzyli:
Ty pójdziesz drogą, ty pójdziesz drogą,
A ja łozami,
Ty się zmyjesz wodą, ty się zmyjesz wodą,
Ja mymi łzami.
Anzelm ciągnął jeszcze:
Ty będziesz panną, ty będziesz panną
Przy wielkim dworze...
Ale kobieta obok niego siedząca zakrztusiła się, pochyliła głowę, o podniesione kolana oparła i kaszlała... Tedy i on nucenie przerwawszy, ucha ku niej przychylił. Zdało mu się, że nie tylko kaszel dobywał się z jej piersi... Za rękę ją wziął.