Mój Widziu...

WITOLD

do Jadwigi.

Nie przeszkadzaj, kiciu, bo zapomnę, co miałem powiedzieć... do Zdzisława: powiedziałeś kochanieńki, powiedziałeś, że litwini ciemni, jak tabaka w rogu, barbarzyńcy... Naturalnie, naturalnie, my ciemni, barbarzyńcy, ani słowa! Powiedz mi tylko z łaski swojéj: zkąd to był rodem Mickiewicz? co? słyszysz, braciuszku? Adam Mickiewicz! musi być z ucywilizowanéj korony był on rodem, co?

ZDZISŁAW

Wiem, wiem, słyszałem tysiąc razy! Mickiewicz jest konikiem, na którym zawsze jeździcie, ilekroć zamarzy się wam o wyścigach z nami... Prawda, Mickiewicz był litwinem. Posiadacie tę wielką chlubę przeszłości waszéj. Ale myśmy postępowi, więcéj myślimy o teraźniejszości, niż o przeszłości... Wejdźmy na pole teraźniejszości i tu dopiéro z ironją dużajmy się...

WITOLD

z tłumionym gniewem.

Powtarzasz pan wyrażenia moje... ale cóż zrobić... znosić trzeba... a przy tém...

JADWIGA